Gdy trop prowadzi w przeszłość

źródło
Tytuł: Syrenka
Autor: Camilla Läckberg
Wydawnictwo: Czarna owca
Data wydania: 5 czerwca 2013
Liczba stron: 486
Camilla Läckberg to jedna z najciekawszych szwedzkich pisarek, autorka sagi o Fjällbace, dwóch książek kulinarnych oraz książeczek dla dzieci. Uznawana jest za mistrzynię skandynawskiego kryminału.
Szósta część bestsellerowej sagi o Fjällbace
Poddać się? Dla niego taka możliwość nie istaniała.
Język książki jest tak samo lekki, oryginalnyprzyjemny, jak w poprzednich częściach. Autorka stylu nie zmieniła.
Młody pisarz Christian Thydell zaczyna dostawać listy z pogróżkami.Zwierza się Erice Falck, która pokazuje je Patrikowi. Jest on przekonany, że Christianowi grozi niebezpiczeństwo. W tajemniczych okolicznościach ginie mężczyzna. Sprawa komplikuje się, gdy przypadkowy spacerowicz odnajduje go pod lodem. Policja doszukuje się wspólnego wątku, gdy zostają znalezione zwłoki kolejnego mężczyzny.
Wiesz, że mi nie uciekniesz. Jestem w twoim sercu, więc nie schowasz się przede mną, choćbyś uciekl na koniec świata.
Okładka jest prosta. W pewien sposób oddaje część genezy utworu. Zaintrygowała mnie, a zarazem zaciekawiła. Bije od niej coś magicznego, co zmusza, aby sięgnąć po tę książkę.
Każdy bohater książki jest inny. Popełniają błędy, za które muszą srogo zapłacić. Postaci w powieści jest dość dużo. Trochę mnie wkurzyło, że są bardzo podobne do siebie.
Ale najlepsze kłamstwo to takie, które zawiera ziarno prawdy.
Erica Falck to pisarka, mama dziewczynki, która spodziewa się bliźniaków. Wydała parę książek, które cieszą się popularnością. Ma niezywkły talent do rozwiązywania zagadek, czym często denerwuje swojego męża, a często pomaga jemu rozwikłać trudne zagadki.
Patrik Hedstrom to młody policjant, od którego bije ambitność. Wyróżnia się swoją zaciętością i dążeniem do rozwiązania pewnej sprawy kosztem swojego życia. 
Nie miał pojęcia, jak bez niej żyć. Jak żyć bez powietrza? Przecież to tak samo niemożliwe.
Podsumowując… Syrenka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Zawiera w sobie bardzo dużo emocji, które odbijają się na czytelniku. Według mnie jest na razie najlepszą częścią tejże sagi. Wiem, że będę miał ją długo w pamięci. Polecam ją szczególnie osobom, które lubią emocje.

Psychiatryk

Już nie wytrzymuję,
dojdzie do tragedii,
za chwilę zwariuję,
będzie koniec tej komedii.

Ciągle dookoła ściany,
wyizolowany w pokoju,
przez wszystkich zapomniany,
umieram w samotności spokoju.

Szarością codzienności
ciągle przytłaczany,
sumienia kamienności
życiem wytłaczany.

W oknach kraty,
rzeczywistość,
spisany na straty,
szczęście prysło.

Kanibalizm

Ochłapy mięsa dookoła rzucane,
ciało szarpane i rwane,
wnętrzności zjadane,
dziecko opętane.

Krew dookoła,
mózg zrównany z ziemią,
ofiara nie doczekała się Anioła,
świat wielką pandemią.

Oprawca umazany krwią
patrzy swoimi ślepiami,
zaraz zajmie się mną
uciekam, między domami.

Kuleje,
wydaje dziwne ryki,
Chwieje,
w oddali słychać krzyki,

Koszmar

Wziął ją, zabrał,
splątał liną,
jakimś smarem upaprał,
z podnieconą miną.

Nałożył worek na głowę,
przyłożył nóż do szyi,
odebrało jej mowę,
sami tam byli.

Zaczął szeptać do ucha,
chodzić dookoła,
przyciskać mocniej do brzucha,
jej życie – czarna smoła.

Odwrócił się, moment, chwila,
zaczęła uciekać,
drzwi – odległe jak jedna mila,
hałasu narobiła.

Odwrócił się z nożem,
piski, krzyki,
klęczała przed mafiozem,
melodie czarnej muzyki.

Zamknęła oczy,
modliła,
sen proroczy,
wnet się obudziła.

Strach

źródło
Tytuł: Strach. Opowiadania kresowe.
Autor: Stanisław Srokowski
Wydawnictwo: Fronda
Liczba stron: 251
Rok wydania: 2014

Stanisław Srokowski to urodzony w 1936 roku w Hnilczu znany prozaik, poeta i dramaturg, autor m.in. słynnej trylogii kresowej Ukraiński kochanek, Zdrada i Ślepcy idą do nieba. Za tom opowiadań kresowych Nienawiść został wyróżniony w 2007 roku nagrodą im. Józefa Mackiewicza. Był nauczycielem w latach 1970-1981, dziennikarzem tygodnika „Wiadomości”, prowadził też działalność opozycyjną w „Solidarności Walczącej”, Wyjątkową jego książką jest monografia rodzinnej wsi Hnilcze, prawda, pamięć i ból, w której ukazał dramat ludobójstwa.
Autor sprawnie włada językiem sprawiając, że czytelnik z dużą ciekawością zagłębia się w mroczną fabułę powieści. Widać, że styl napisania jest w całości autora.
Ale pamiętajcie – dodał – że przyjdzie dzień, kiedy Ojczyzna was wezwie.
Stanisław Srokowski opowiada nam całą fabułę. Był wtedy małym dzieckiem. Będąc w ukryciu nasłuchiwał się co dorośli mówili. Dowiedział się, że Ukraińcy, z którymi przez długi okres czasu napadali na wsie i w makabryczny sposób zabijali Polaków. Robili „rękawicę”, czyli nadcinali nadgarstek i ściągali skórę, a ranę, która powstała posypywali solą, ścinali głowy, odrąbywali ręce i nogi,m wydłubywali oczy, nabijali na pal, przecinali w pół, odcinali kobietą piersi a mężczyzną genitalia. 
Bohaterami jest autor oraz jego rodzina: tata Janek, mama, dziadek Piotr, ciotka elza, wiedźma Honorata, dziadek Ignacy, wujek Marian i Tośko, ciocia Zuzia.
Czerwony pas, za pasem broń
I topór, co błyska z dala,
Wesoła myśl, swobodna dłoń,
To strój, to życie górala!
Tam szum Prutu, Czeremoszu,
Hucułom przygrywa,
A wesoła kołomyjka
Do tańca porywa.
Dla Hucuła nie ma życia,
Jak na połoninie. 
Gdy go losy w doły rzucą,
Wnet z tęsknoty ginie…
Okładka jest magiczna. Bazuje na kolorach : żółtym, pomarańczowym i czerwonym. Na górze widoczna jest siekiera, która odgrywa rolę książki i często się w niej pojawia. Poniżej mamy jakiś budynek, być może dom Stanisława Srokowskiego.
Utwór polecam wszystkim, gdyż ukazuje, że o takich rzeczach trzeba pamiętać i rozgłaśniać je. Ukraińcy chcą zamieść sprawę pod dywan. Smutne jest, że niewielka część Polaków wie, co to była Zbrodnia Wołyńska. Poprzez drastyczne momenty książkę polecam osobom szesnastoletnim i starszym.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwie:

Inwazja na Warszawę

Tytuł: Infekcja
Autor: Andrzej Wardziak
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczna stron: 478
Data wydania: 31 października 2013
Andrzej Wardziak – urodzony w 1985 roku, z wykształcenia tłumacz języka angielskiego, jednak nie pracujący w zawodzie. Infekcja to jego debiut literacki. Zamieszkuje Warszawski Ursynów
Język utworu jest lekki, styl oryginalny, całość czyta się szybko. Każda kolejna strona to niesamowita przygoda. Jednakże utwór ten zawiera dość liczną ilość literówek oraz „zjadania wyrazów”
Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.
Genezą całego utworu jest inwazja zombie na Warszawę. W niewiadomy sposób ludzie zaczęli się zjadać i, zamieniać w te krwiożercze i obrzydliwe kreatury. Policja i wojsko nie dają sobie z nimi rady, gdyż wróg ma przewagę liczebną oraz jest wytrzymały. Poznajemy losy siedmiu osób, które zabijają te potwory oraz próbują za wszelką cenę zrozumieć o co w tym chodzi i, jak to się stało. Po pewnym czasie spotykają się wszyscy razem. Powieść kończy się w trochę tajemniczy sposób, który sprawia, że czytelnik chce poznać więcej i, czeka na drugą część.
Przecież jak się dostanie strzał w klatkę piersiową z odległości kilku metrów, to nie wypada chodzić normalnie i jęczeć. Należy się grzecznie położyć i wykrwawić, ewentualnie od razu wyzionąć ducha. Jakiś porządek powinien zostać zachowany, chociaż niezbędne minimum.
Okładka jest prosta. Nie odkrywa nam fabuły utworu, więc przez rozpoczęciem czytania nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Jednoznacznie wskazuje, że wszystko dzieje się w porze letniej. 
Akcja utworu trwa trzy dni, a miejscem jest tylko i wyłącznie Warszawa.
Każdy z bohaterów jest inny. Poznajemy komandosa GROM, policjanta, uczącego się siedemnastolatka i inne różne osoby. 
Cały utwór został przemyślany od początku do końca. Pomysł jest jedyny w swoim rodzaju. Autor nie omija momentów, w których toku jesteśmy w stanie wyobrazić sobie zombie oraz mordy, jakie dokonują.
A może był to strach przed świadomością?
Z całego serca polecam tą książkę wszystkim. Szczerze powiedziawszy nie jestem jakimś dużym fanem literatury, w której udział biorą te stwory, ale ta książka po trochu mnie przekonała.

Grzech, który woła o pomstę do nieba

źródło
Tytuł: O tym, który raz już umarł
Autor: Dawid Waszak
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 9 maja 2014
Liczba stron: 96
Liczba rozdziałów: 4

Dawid Waszak urodził się 28 stycznia 1989 roku w Jarocinie, w którym mieszka do dziś. Został absolwentem technikum handlowego. Swoją pisarską przygodę zaczął dwa lata po ukończeniu szkoły. W 2012 roku podczas pobytu w Niemczech, ukończył swoje pierwsze dzieło, co zaowocowało premierą jego debiutanckiej powieści pt. Narodziny zła. W 2015 roku zostanie wydana trzecia książka pt. Czerwień Obłędu.
Język książki jest dość lekki, trzymający w napięciu, sprawiający, że szybko pochłania się litery. Widać w utworze styl autora, który poznaliśmy w poprzedniej książce Narodziny zła.
Genezą całego utworu jest coś oryginalnego, a mianowicie opowieść księdza. Z tej pozycji dowiadujemy się trochę więcej o Krwawym Steve. W opowieści nie zabraknie oczywiście mrożących krew w żyłach morderstw, zagadek i tajemniczych postaci. 
Przykazanie piąte Dekalogu. Nie zabijaj

„Piąte przykazanie zakazuje pod grzechem ciężkim zabójstwa bezpośredniego i zamierzonego. Zabójca i ci, którzy dobrowolnie współdziałają w zabójstwie, popełniają grzech, który woła o pomstę do nieba. „
Głównym bohaterem jest Grzegorz, którego poznajemy od dzieciństwa. Dowiadujemy się o nim dość dużo. Wiemy, np. że chce być policjantem i udaje się jemu osiągnąć ten cel. To on zajmuje się sprawą Krwawego Steve’a. Nie udaje się jemu go złapać. Przez jego pomysły tracą policjantkę oraz łapią niewinnych obywateli o dość dziwnych pragnieniach erotycznych. W końcu zostaje zwolniony, ale na własną rękę próbuje go złapać. W końcu dowiaduje się czegoś, co zaprze jemu dech w piersiach. Głównego bohatera męczą koszmary.
Gdy Samanta nerwowo przełknęła ślinę , napastnik przeciął jej stanik, wpuszczając więcej powietrza do płuc.
Książkę polecam z całego serca. Jest tak naprawdę pozycją na jeden wieczór. Oczywiście znów jest przeznaczona dla dorosłych czytelników. Porównując z poprzedniejszą książką ta, jest słabsza.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

Prawdziwa historia Krwawego Steve’a

źródło
Tytuł: Narodziny zła
Autor: Dawid Waszak
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 20 czerwca 2013
Liczba stron: 78

Dawid Waszak to młody autor, który urodził się w 1989 roku w Jarocinie. Poza pisaniem interesuje się muzyką, filmem i motoryzacją. Jego drugą powieścią jest O tym, który raz już umarł. 
Język utworu jest lekki, przyjemny, a styl oryginalny. Czytając, zachwycałem się nad przełamaniem bariery, wprowadzeniem miłej atmosfery, z której czytelnik nie chce wyjść. Każda strona staje się niesamowitą przygodą. Skończywszy ją chciało mi się śmiać, że jest w niej więcej trupów niż w większości kryminałów. Jedyne co kuło w oczy podczas czytania to liczne literówki.
Książka jest na pewno poruszająca. Porusza masę problemów. Między innymi: znęcanie się alkoholika nad synem i żoną, niechciana miłość, „wpadka z dzieckiem”.
Narodziny zła odebrałem jako spowiedź głównego bohatera Steve’a. Nie chodzi mi o spowiedź przed Bogiem tylko samym sobą. Opowiada swoje ciężkie i smutne życie od początku. Mówi, że musiał patrzeć jak jego matka i nowo narodzony brat giną, jak zostaje wiele razy odrzucony przez piękną płeć, jak musimy zabijać, aby żyć.
Głównym bohaterem jest jedna osoba, która ma rozdwojenie jaźni. Sterują nim StevenKonrad. Oboje lubią zabijać i czuć smak krwi swoich ofiar. Jeden drugiego próbuje zabić. Podpowiadają w sobie w wielu sprawach. Traktują jak kumpli, gadają normalnie, choć nie wiedzą, że „normalni” ludzie patrzą się na niego jak idiotę, który gada sam do siebie. 

Nie ulitowałem się jednak. Potarłem zapałkę i rzuciłem w stronę worka, który natychmiast zajął się ogniem. Stałem i z lekkim uśmiechem patrzyłam, jak ten psiak cierpiał; myślałem mściwie, że mu się to należało.
Przez całą drogę myślałem tylko o Annie. To ona dodawała mi sił. To, że miałem się z nią zobaczyć, sprawiało, że uciekałem z taką werwą.
Fajne w książce jest to, że sami możemy ocenić głównego bohatera, spróbować wytłumaczyć jego zachowanie, obojętność, nienawiść. Utwór jest przeznaczony dla dorosłych ze względu na brutalne sceny.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

Wizja naszego świata za 1800 lat

źródło

Co czeka nas za 1800 lat? Gdzie podzieje się wciąż rosnąca liczba ludzi i do czego doprowadzi postępująca hiperurbanizacja?
Ziemskie imperia kosmokolonialne trzymają na smyczy swoje planety kolonie nie tylko dla międzynarodowego prestiżu i bogactwa. Dla przeżycia. Przeludniona Stara Ziemia już nie jest w stanie sama się wyżywić. W 2014 roku ten scenariusz jest dla nas tak niesamowity, jak myśl o zasiedlaniu dzikiej Ameryki w czasach wypraw Krzysztofa Kolumba za ocean.
Stanisław Szwast jest młodym autorem, studentem piątego roku na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Sektor 24. Bunt przeciw ziemi jest jego debiutem.
Język utworu jest typowy dla książek science-fiction, czyli zawierający trudne wyrazy, z którymi na co dzień się nie spotykamy, język jest trochę sztywny, aczkolwiek zdarzają się momenty, w którym czyta się nam bardzo szybko. Styl jest oryginalny.
Książka nie jest podzielona typowo na rozdziały, zastępuje je oddzielenie poprzez trzy gwiazdki (***). Utwór liczy 456 stron.
Żyj tak, abyś zapytany w dniu śmierci powiedział, że nie żałujesz niczego, co zrobiłeś.
Książka zawiera całą masę bohaterów. Każdy jest inny. Jeden ma duże poczucie humoru, drugi trochę mniejsze, a trzeci duży talent dowódczy, z kolei inny nie ma go w ogóle. Tu nie ma miejsca na powtarzalność.
Muszę was powiadomić, że wstęp książki trochę mnie przynudzał. Nie chciało mi się czytać, a każda kolejna strona sprawiała ból. Jednak akcja potoczyła się do pewnego momentu, który to wszystko zmienił. Czasem gubiłem się w imionach bohaterów i nazwach tych wszystkich urządzeń, o których nie mam żadnego pojęcia. Książkę polecam wam z całego serca. Będzie ona takim testem wytrwałości. Tylko nieliczni będą mogli poznać wizję świata za 1800 lat. Czy odważysz się wkroczyć i zapomnieć o codzienności, a każdy twój sen zamieni się w nieziemską przygodę?
Księżyc wolności rozświetlił noc Minaj
Chłopców, dziewczęta zabierając pod broń.
Matka z troską patrzyła jak ojciec
Po raz ostatni ściska dziecku skroń.
I poszli odważni, i poszli waleczni
I poszli gotowi, by walczyć o swój dom.
O lasy, o skały, o drzewa, o wodę,
O dżunglę, o burzy minajskiej grom.
Odchodząc syn zawołał do ojca,
Na Wolnej Planecie zobaczymy się znów,
Odchodząc córka zawołała do matki,
Na Wolnej Minaj zobaczymy się znów.
Podsumowując… Sektor 24. Bunt przeciw ziemi jest książką oryginalną, barwną. Według mnie powinna zostać zekranizowana. Zawiera bardzo dużo mądrych słów, które są obecne w naszym życiu. Ponadto panuje tam atmosfera, którą dobrze znamy, czyli wojna.

Sukces sam puka do drzwi, tylko robi to bardzo cicho. Trzeba skupić się, nie przegapić momentu, w którym zapuka, i w porę otworzyć mu drzwi.

Rozmyślania przy oknie

Siedzę przy oknie
patrzę na świat
mała jaskółka mknie
za nią jej starszy brat.

Mocny wiatr wieje
śnieg zaczyna padać
dalej kogut pieje
igloo będę układać,
by od zła tego świata
odizolować się.

Siedzę przy oknie
patrzę na naturę
świat w przekleństwach moknie
wspierajmy kulturę.

Nadęty człowiek idzie
strach dookoła sieje
nóż przy gardle widzę
kogut już nie pieje.

Tajne akcje snajperów GROM

Źródło
Tytuł: „Tajne akcje snajperów GROM”
Wydawnictwo: The Facto
Data premiery: 2014-11-05
Autor: Tomasz Marzec
Liczba stron: 218
Liczba rozdziałów: 14

Tomasz Marzec urodził się w 1979 roku w Sandomierzu. Jako reporter radiowej trójki i TVN24 poznał każdy zaułek polskiej polityki, która pasjonowała do od zawsze. Kibic piłkarski, niepraktykujący trener z licencją UEFA B. Amatorsko zaczął trenować boks. Ma syna Franciszka, który mimo młodego wieku pokazał, że jest twardzielem nie mniejszym, niż bohaterowie tej książki oraz żonę Asię, której cierpliwość można porównać do tej, jaką snajperzy wykazują, obserwując cel.

Książka została napisana lekko, aby czytelnik nie męczył się z trudnymi i niezrozumiałymi wyrazami. Jest w formie wywiadu, w którym autor wraz z byłymi komandosami wspomina różne akcje. Szczerze mówiąc nie przepadam za książkami takiego gatunku, ale ta jakoś mnie zaciekawiła.

Wyżej wymieniony utwór obrazuje nam początki Polaków w GROM-ie. Zaczynali od treningów, szkoleń i selekcji, a kończyli na różnych trudnych akcjach, w których byli lepsi niż Amerykanie. Widać, że autor nie chciał przedstawić tego, jako zwykłą książkę historyczną. Poznamy bliżej Irak, Afganistan, dowiemy się jak stać po właściwej stronie lufy oraz zilustrują swoje pierwsze tajne akcje.

Okładka jest na pewno ciekawa i przykuwa uwagę. Dzięki niej możemy wyobrazić sobie takiego snajpera w Afganistanie czy Iraku. Grafik, który ją tworzył, bazował na pustynnych kolorach, co dało nieziemski efekt. W środku książki są też różne ciekawe zdjęcia (niestety czarno-białe).

Zaczynając czytać, byłem do tegoż utworu sceptycznie nastawiony. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału moje zdanie się nie zmieniło, ale gdy coraz dalej brnąłem w akcję książki, tym bardziej mnie ciekawiła. Może i nie ma tu efektów specjalnych, zwrotów akcji czy seryjnych morderców, ale jest prawda, która tworzy oryginalność.

Na koniec chciałbym zachęcić was do czytania tej pozycji, ale też ogólnie do wszystkich polskich książek, gdyż często nie zdajemy sobie sprawy, że są aż tak dobre, nawet lepsze niż amerykańskie. Warto pamiętać, że kupując tą książkę wpieramy fundację Sprzymierzeni z GROM i przekazujemy 5% zysku ze sprzedaży.

Modlitwa

Klęczę
Ręce składam
Nieme słowa wypowiadam
Męczę
Różaniec w ręce
W głowie modlitwę
Na szybko poskładam
W głowie mam bitwę
Diabła z Jezusem
Nie wiem co robić
Już blady jestem
Modlić się miałem
Odrodzić na nowo
Grzechy wyznać
Uzyskać przebaczenie
Lecz modlitwę zapomniałem
Szatan się cieszy
Wszystko na próżno
Wstaję
Idę
Kościół otwarty
Wyciągam nóż
Mówię:
Przepraszam, Jezu
Kończę już
Amen

Trędowaty

Czuję się odizolowany
jak trędowaty,
z życia wyalienowany
jak stare szmaty.

Omijają mnie szerokimi łukami,
patrzą skośnymi oczyma,
nikt nie raczy mnie dotykami,
moja dusza tak długo nie wytrzyma.

Śmieją się za moimi plecami,
wytykają palcami,
stają się mojego życia gapiami,
nie będę się przejmował głupcami.

Jestem trędowaty,
pogodziłem się z okrutnym losem,
wartościami arcybogaty,
dostałem życia ciosem.

***

Opowiem ci o tym, co mnie boli, nęka,
o tym, co mnie smuci,
wyleję emocje na ten czarny papier,
co mnie rano budzi.

Dowiesz się, kiedy coś we mnie pęka,
kiedy nie mam siły,
kiedy wbijam sobie rapier,
by mnie tak mocno nie biły
siły ciemności.

Szepczę ci,
bo już swe zęby wpiły,
tracę siły
ciemno przed oczami,
zostaliśmy sami.

Cmentarz pusty,
w oddali wycie,
idzie potwór szczękousty,
czemuż mnie nękacie?

Ogień

Ogień,
wprowadza melancholijny czas.
Ogień,
swym ciepłem ogrzewa nas.
Ogień,
w kominku pali się.
Ogień,
w stan refleksji wprowadzi cię.
Ogień,
światło daje też.
Ogień,
nieziemski efekt tworzy, wiesz?
Ogień,
najgroźniejszy z żywiołów.
Ogień,
nie jest postrachem matołów.
Ogień,
powstał w źródłach piekła.
Ogień,
jego poświata mnie urzekła.

Książka, jakiej świat nie widział!

Źródło
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…

W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.

Nie mają nadprzyrodzonych zdolności.
Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

James Frey jest amerykańskim pisarzem. Jego książki: „Milion małych kawałków” i „Mój przyjaciel Leonard” są bestsellerami. 

Nils Johnson-Shelton – autor bestsellerowych powieści dla dzieci i młodzieży (No Angel: My Harrowing Undercower Journey to the Inner Circle of the Hells Angels, Otherworld Chronicles). Wielki fan gier video, wspinaczki i długich spacerów.

Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się Endgame!

Książka została napisana lekko, zawiera dużo opisów, sprawia przyjemność z czytania. Styl – tak jak język – jest niepowtarzalny. Nie jest podzielona tak jak większość książek na rozdziały, tylko co kilka stron zaczyna się akcja, widziana z perspektywy innej osoby, w której dowiadujemy się co ta konkretna osoba robi i myśli.

Jesteśmy dobrem i złem.
Jak ty.
Jak wszyscy.

Utwór ten jest oryginalny pod wieloma względami. Po pierwsze: nie zawiera wcięć akapitowych, a rodzaj przypisów i sposób zapisu liczb został narzucony przez wydawcę oryginału. Po drugie: fabuła jest jedyna w swoim rodzaju. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z książką o podobnym pomyśle.

Powieść zawiera dużą liczbę bohaterów, ale dokładniej przyglądamy się trzynastu, choć w grze bierze udział dwunastu. Jest tu wiele wątków, a miłosny, został wystawiony na główny plan. Jedna miłość, która została tu przedstawiona jest czyta materialnie, druga szczera, a trzecia zdradliwa.W całym utworze chodzi o to, że dwunastu bohaterów musi zdobyć trzy klucze, które pomogą im ocalić swój lud. Każdy z nich chce wygrać, dlatego będą musieli się zabijać. Niektórzy tworzą koalicje, ale i tak wiedzą, że cały czas one nie będą trwać i na każdym kroku próbują „uśpić” drugą osobę, aby móc ją wyeliminować. Tu nie ma miejsca dla słabych. To Endgame.

Endgame to zagadka życia, powód śmierci. Zawiera się w niej początek wszystkich rzeczy i koniec wszystkich rzeczy.

Podsumowując książka jest na pewno warta przeczytania. Wspaniałą okazją do jej kupna są zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, więc warto pamiętać ten tytuł.

Zamglone morze

Idę.
Jesteś jak mgła.
Jestem.
Już ciebie nie ma.

Stoję.
Na morzu jestem całkiem sam.
Boję.
W ręce tylko mgłę mam.

Byłaś
na morzu zamglonym.
Stałaś
tam, gdzie ja.

Morze
otacza mgła.
Boże
ciebie tam nie ma.

Jak mgła.
Raz jesteś, raz ciebie nie ma.
Jak mgła.
Byłaś; jesteś ma.