Recenzja

Opinia o książce „Jestem już normalna?” Holly Bourne

Książka została napisana prostym, bardzo lekkim językiem. Stylizacja na język młodzieżowy wyszła bardzo dobrze. Czytając, nie czułem tego, że powieść została napisana przez osobę mającą więcej niż dziewiętnaście lat. Poza tym nie czuć zgrzytu w wypowiedziach bohaterów; wplatanie słów charakterystycznych dla stylu wypowiedzi osób młodych wyszło naturalnie.

Od razu zaznaczam, że nie jestem psychologiem, jednakże wypowiem się na temat wątku psychologicznego, który został bardzo rozbudowany, ciągnie się przez cały utwór i na którym tak naprawdę oparto całą fabułę. W moim odczuciu ów wątek bardzo dobrze ukazuje podjęty przez autorkę problem. Poczytałem trochę nt. zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych i naprawdę jestem w stanie uwierzyć, że gdyby Evie istniała naprawdę, to mogłaby się tak czuć. Szczególnie targające nią emocje pani Bourne przedstawiła w sposób niezwykle realistyczny i przekonywający. Dzięki narracji pierwszoosobowej jak na dłoni widać to co dzieje się w głowie głównej bohaterki. Ból, złość i smutek odczuwane przez Evie były tak namacalne, że podczas lektury ciągle czułem się przygnębiony.

Społeczeństwo bardzo źle spogląda na osoby chore psychicznie. Tak naprawdę są one od razu wrzucane do odpowiedniej szufladki, co negatywnie może odbić się na zdrowiu ludzi chorujących. Holly Bourne piętnuje lekceważenie depresji. Jeśli pewnego dnia czujesz się trochę gorzej niż zwykle, bo pogoda jest zła albo czymś się stresujesz, to nie mów, że czujesz się tak jakbyś miał depresję, ponieważ jest to krzywdzące dla osób faktycznie zmierzających się z tą straszną chorobą. Autorka daje też lekcję, z której mamy wyciągnąć, że nie ma co się wstydzić tego, iż korzysta się z usług specjalistów. Serio, między dentystą a psychologiem/psychiatrą nie ma dużej różnicy.

Jako że Holly Bourne uważa się za feministkę i dąży do pełnego równouprawnienia, nie mogło w „Jestem już normalna?” zabraknąć wątku dotyczącego tego. Feminizm w książce został ukazany jako równość wszystkich bez względu na płeć, co jest jedyną i poprawną definicją tego ruchu.

Muszę przyczepić się do dwóch rzeczy. Po pierwsze: utwór od mniej więcej połowy staje się monotematyczny i nudny, ponieważ kręci się wokół kilku tych samych tematów. Po drugie: odnoszę wrażenie, że autorka winą za to co dzieje się z Evie obarczyła wszystkich, co tak naprawdę jest złe, szkodliwe, krzywdzące i w 100% niepotrzebne. Można zauważyć pewien paradoks – pani Bourne piętnuje wrzucanie wszystkich do jednego wora, a tak naprawdę sama to robi.

Znaczna większość męskich postaci została ukazana w złym świetle. Są to zwykle osoby mające choć jedną cechę z poniższych:

  • są od czegoś uzależnione;
  • chcą być sławne;
  • zależy im tak naprawdę tylko na seksie;
  • źle traktują płeć przeciwną.

Z kolei dziewczyny są już raczej tymi dobrymi.

„Jestem już normalna?” to książka ważna, którą zdecydowanie powinien przeczytać każdy nastolatek (i nie tylko). Dlaczego? Ponieważ poprzez ukazanie codziennego życia osoby zmagającej się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi pokazuje, że niczym szczególnym nie różni się ona od osób zdrowych, dlatego nie można pozwalać na jej alienację. Wpłynięcie na myślenie nastolatków może zmienić świat na lepsze.

%d bloggers like this: