Bez kategorii

Opinia o książce „Nikt nie idzie” Jakuba Małeckiego

Jakub Małecki to współczesny pisarz młodego pokolenia cieszący się sporą liczbą fanów. Jego książki często określane są mianem „wyciskaczy łez” czy „utworów napisanych ciekawym stylem i opowiadających piękne historie”. Jak jest w przypadku jego najnowszego dzieła – Nikt nie idzie?

Autor przez całą powieść skupia się tak naprawdę wyłącznie na czterech postaciach – Igorze, Oldze, Marzenie i Klemensie. Szkoda, że nie zbacza on trochę z głównych wątków na poboczne, ponieważ wtedy książka mogłaby być ciekawsza, gdyż więcej by się działo. Tym bardziej, że miejsce osadzenia akcji – Warszawa – daje spore możliwości. Zaskoczyło mnie wybranie przez Małeckiego miasta, a nie wsi, do poprowadzenia fabuły, bo zwykle jednak gustował on w małych społecznościach.

 

Bardzo się zdziwiłem, ponieważ autor zawsze kojarzył mi się z prozą wywołującą emocje. W Nikt nie idzie nie ma tego. Cały utwór czytałem z takim samym wyrazem twarzy. Nie uroniłem ani jednej łzy, nie czułem się smutny ani przygnębiony. Szkoda, bo właśnie tego oczekiwałem od tej powieści.

Wszystkim bohaterom los dał w kość, nikt nie został oszczędzony. Olga to kobieta trochę wycofana i cicha, mierząca się z przeszłością i niepotrafiąca odnaleźć się. Klemens jest postacią bardzo wyróżniającą się na tle pozostałych.

Jak zwykle stylowi pisarza nic nie można zarzucić. Odnoszę wrażenie, że autor idealnie dobrał słowa, przekazał to, co chciał, nie zostawił miejsca na niedopowiedzenia.

Nikt nie idzie to przykład literatury obyczajowej, który opowiada historię mogącą przytrafić się każdemu z nas. Nie ma akcji, która toczyłaby się chronologicznie. Fabuła została pocięta na kawałki składające się z różnych opowieści bohaterów. Na końcu składa się ona w jedną, spójną całość. 

Spodziewałem się czegoś innego i miałem nadzieję, że Jakub Małecki wprowadzi mnie w bardzo refleksyjny, przygnębiający nastrój. Tak się nie stało, niemniej uważam książkę za wartą przeczytania. 

%d bloggers like this: