Recenzja

RECENZJA | „Ocean na końcu drogi” Neil Gaiman

Ocean na końcu drogi to baśń, która nie ma klimatu tego gatunku. Nie wiadomo, dla jakiej grupy wiekowej została napisana.

 

Bardzo lubię twórczość tego autora. Ma on bardzo dobrze rozwiniętą wyobraźnię oraz spore umiejętności pisarskie, co w połączeniu z dobrze wykreowanymi bohaterami zwykle daje świetną powieść. Czy i tym razem Gaimanowi udało się stworzyć dobry utwór?

Pewien mężczyzna ukradł samochód pewnej rodziny i popełnił w nim samobójstwo. To wydarzenie sprawiło, że jakieś pradawne złe mocy obudziły się i będą siać spustoszenie. Główny bohater stara się nie zginąć, ale też sprawić, aby zniszczyć pojawiające się mroczne potwory.

O ile na początku czytałem tę książkę ze sporym zainteresowaniem i powoli wkraczałem w ten magiczny świat, o tyle później było już nudno i generalnie wyczekiwałem zakończenia, aby móc wreszcie Ocean na końcu drogi odłożyć na półkę. Nie wierzę, że ciekawy pomysł został zepsuty nudną fabułą.

Mam (nie)mały problem z tą baśnią. Otóż przez większą część dzieła przypomina ona powieść zaadresowaną dla dzieci. Tym bardziej, że język jest prosty, a kluczowi bohaterzy są młodzi, dzięki czemu młodszy odbiorca mógłby się w mniejszym bądź większym stopniu z nimi utożsamić. Jednakże pojawiały się sceny raczej dla nich nieodpowiednie. I teraz nie wiem, komu miałbym polecić Ocean na końcu drogi – młodszym czy starszym ludziom?

Najgorsze to to, że ani nie czuję klimatu charakterystycznego dla baśni, ani nie rozumiem sensu tego utworu. Czy Gaiman chciał tylko przekazać, że wyobraźnia dzieci jest bardzo dobrze rozwinięta? A może chodzi o to, że pewne zjawiska można różnie interpretować i wszystko zależy od perspektywy? Dla mnie autor stworzył prostą opowiastkę (opierającą się na dość oklepany motywie) bez głębszego sensu, drugiego dna. Ani się nie rozerwałem, ani niczego nie nauczyłem.

Narratorem opowieści jest dorosły mężczyzna wspominający wydarzenia z dzieciństwa. Czyli ten utwór to tak naprawdę jedna wielka retrospekcja. Główny bohater, siedmioletnie dziecko, jest jak na swój wiek bardzo mądre i spostrzegawcze. Poza tym cechuje je nieśmiałość, nieufność i bojaźń niemal przed wszystkim.

Ocean na końcu drogi ma za dużo niedopowiedzeń, niejasności. Niektóre zjawiska czy przedmioty nie zostały określone. Wspominano o jakichś innych wymiarach, lecz nie rozwijano tego tematu, a przecież mógłby to być ciekawy wątek. Przez to stworzyła się zbyt duża aura tajemniczości, która na pierwszy rzut oka może się wydawać fajna, lecz dla mnie ona mocno ograniczała spojrzenie na wykreowany przez Gaimana świat.

Jestem zawiedziony lekturą tej powieści. Spodziewałem się czegoś bardzo magicznego, zachwycającego, bardzo wciągającego i angażującego. Autor potrafi napisać bardzo dobre książki, jednakże tym razem coś nie wyszło. Ocean na końcu drogi nie wywołał żadnych emocji. Porównałbym ten utwór do pulsu osoby zmarłej – od początku do końca jest taki sam poziom.

Neil Gaiman – angielski pisarz, scenarzysta i redaktor, autor licznych powieści, opowiadań i komiksów fantasy, science fiction i grozy. W „Dictionary of Literary Biography” jest wymieniony jako jeden z najwybitniejszych żyjących pisarzy fantasy, urban fantasy i s-f. W Polsce uważany za postmodernistę, mimo jego wielokrotnych oświadczeń, że nie czuje się powiązany z tym nurtem¹.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem MAG.

Tytuł: Ocean na końcu drogi
Tytuł oryginału: The Ocean at the End of the Lane
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG
Przełożyła: Paulina Braiter
Korekta: Urszula Okrzeja
Redakcja: Joanna Figlewska
Ilustracja na okładce: Dark Crayon
Opracowanie graficzne okładki: Piotr Chyliński
Wydanie: III
Oprawa: twarda (z wbudowaną zakładką)
Liczba stron: 168
Data wydania: 5 września 2018
ISBN: 978-83-66065-02-4


¹Źródło: Lubimy Czytać.

%d bloggers like this: