Recenzja

RECENZJA | „W żywe oczy” JP Delaney

W żywe oczy to średni, lekki thriller, który spokojnie można połknąć w jedno popołudnie.

JP Delaney urodził się w Ugandzie w 1962 roku. Studiował literaturę angielską w St Peter’s College w Oksfordzie. Dużo podróżuje w poszukiwaniu wyjątkowych potraw i smaków. Owocem tych poszukiwań są artykuły pisane do „Sunday Times”. Opublikował między innymi powieści Afrodyzjak, Ulotny urok kawy czy Oficer ślubny. Publikuje też pod pseudonimami: Tony Strong, Anthony Capella¹.

Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ zaciekawił mnie opis i zaintrygował tytuł. Poza tym nie miałem styczności z Lokatorką, a słyszałem, że to dobry utwór, więc jakoś tak spodziewałem się, że tak samo będzie z W żywe oczy. Po lekturze już rozumiem niezadowolenie wielu osób.

Claire na co dzień wciela się w rolę kobiety, której zadaniem jest wykazywanie niewierności mężów klientek pewnej firmy prawniczej. Wszystko idzie świetnie, jednak zmienia się wtedy, gdy jej klientem zostaje Patrick Fogler.

Książka jest nierówna. O ile początek trochę przynudza, o tyle potem dzieje się właściwa akcja, która mnie zaciekawiła. Pojawiło się nawet kilka zwrotów akcji. Pod koniec wszystko zaczęło stopniowo zwalniać. Pomimo tego W żywe oczy czyta się niebywale szybko. Podejrzewam, że jest tak dzięki lekkiemu piórowi autora oraz specyficznej formie – część rozmów została zapisana tak jak w utworach dramatycznych.

Mam dość spory zarzut co do samej fabuły. Nie uwierzę w to, że policja (ot tak, w pięć sekund) zwerbowała jakąś aktorkę do pewnej ważnej i niebezpiecznej misji. Zapewne ktoś z was pomyśli sobie: ale przecież to jest fikcja, więc może zdarzyć się wszystko. Racja, lecz według mnie kryminały powinny być realistyczne, ponieważ wtedy to co się w nich dzieje, mocniej oddziałuje na czytelnika, który może pomyśleć: kurczę, to mogło mi się przytrafić.

Spoiler! Czytasz na własną odpowiedzialność!

Na początku książki jest scena rozmowy Claire z Rickiem. Ona kusi go i po pewnym czasie on proponuje seks. Kobieta chce za to pieniądze, a dokładniej mówiąc 1000 dolarów. On niemalże od razu się na to zgadza. Co z tego, że mógłby mieć kogoś taniej. Co z tego, że tak naprawdę Claire jakoś szczególnie mu się nie podoba (a przynajmniej my tego nie wiemy). Dla mnie to dość absurdalna scena.

[collapse]

Claire to młoda aktorka z szokującą przeszłością. Postanawia zacząć życie od nowa w Nowym Jorku. Trudno jest jej znaleźć pracę, aż dostaje ofertę, która może nie za bardzo respektuje przepisy prawa, ale umożliwi jej przetrwać. To osoba odważna i błyskotliwa. Potrafi doskonale wchodzić w różne role i widać, że deski teatru są jej drugim domem. Została dobrze wykreowana, wiemy na jej temat sporo i jesteśmy w stanie stwierdzić czy ją lubimy, czy nie. Ja należę do pierwszej grupy.

Poprzednia powieść autora – Lokatorka – odniosła spory sukces i wydaje mi się, że W żywe oczy została wydana na fali jej popularności. Jeśli Delaney dłużej by ją poprawiał, byłaby o wiele lepsza i na pewno bardziej dopracowana. Dlaczego napisałem „poprawiał”? Otóż utwór ten po raz pierwszy ukazał się siedemnaście lat temu, ale nie cieszył się popularnością.

Autor operuje bardzo prostym, wręcz szkolnym, językiem. Nie ma żadnej zabawy słowem czy próby pokazania swojego warsztatu.

Tytuł W żywe oczy moim zdaniem jest bardzo nietrafiony. Okej, być może intryguje, jednakże nic nie mówi o fabule. O wiele lepsze byłoby dosłowne przetłumaczenie zagranicznego tytułu. Uwierz mi (Belive Me) jest i ciekawe, i odnoszące się do książki.

Czy polecam sięgnąć po ten tytuł? Cóż, nie da się ukryć, że jest sporo ciekawszych powieści na rynku (chociażby utwory Rachel Abbott czy Horsta). Jednakże gdy szukasz czegoś, aby się odmóżdżyć i miło spędzić parę godzin, weź W żywe oczy. Nada się też podczas długiej i nudnej podróży.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Tytuł: W żywe oczy
Tytuł oryginału: Belive Me
Autor: JP Delaney
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Anna Gralak
Korekta: d2d.pl
Redakcja: Anna Małocha
Projekt okładki: Andrew Smith
Adaptacja okładki: Eliza Luty
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 417
Data wydania: 10 września 2018
ISBN: 978-83-7515-533-4


¹Źródło: Lubimy Czytać.

%d bloggers like this: