Bez kategorii

RECENZJA | „Mainstream” Miroslav Pech

Mainstream to ekstremalny horror, który rzeczywiście jest straszny i przerażający!

Miroslav Pech – jeden z najbardziej obiecujących czeskich pisarzy młodego pokolenia. Autor powieści Uczniowie Cobaina¹.

Rzadko sięgam po horrory, ponieważ nie lubię aż tak bardzo się bać. Thrillery dostarczają mi mocnych wrażeń i na razie nie potrzebuję czegoś mocniejszego. Wydawnictwo zaproponowało mi ten tytuł, a ja postanowiłem spróbować przeczytać coś (dla mnie) nowego. Jestem zadowolony z sięgnięcia po ten utwór.

Maciej i Klara mają dwumiesięczną córkę Sarę. Tworzą średniozamożną i w miarę udaną rodzinę. Jednakże w wyniku pewnego wydarzenia coś zaczyna się niszczyć. Po jakimś czasie na jaw wychodzą tajemnice, które nie powinny ujrzeć światła dziennego…

Mainstream to specyficzna książka. Opisy są bardzo szczątkowe i zostały ograniczone do niezbędnego minimum. Jest mnóstwo zdań pojedynczych bądź równoważników, które nadają tempa akcji. Czytałem różne opinie i sporo osób zarzuca autorowi, że jest beztalenciem i grafomanem. Moim zdaniem ten specjalny zabieg miał nie tylko przyśpieszyć książkę, lecz także sprawić, aby czytelnik skupił się na problemach poruszanych przez Miroslava Pecha, a nie opisach i innych rzeczach. Mnie się to podobało, bo dzięki temu dzieło nie zostało rozwleczone.

Zaczyna się dość niepozornie. Poznajemy bliżej Maćka, Klarę oraz ich córkę. Towarzyszymy im podczas codziennego życia, obserwując zmiany spowodowane pewnym mailem. Z obyczajowego początku przechodzimy powoli w przerażający, brutalny i pełny seksu horror.

Niektórzy czytelnicy zarzucają autorowi też to, że bohaterzy nie zostali rozwinięci i dobrze stworzeni. Ja mam zgoła odmienne zdanie. Niewątpliwie na pierwszy plan wysnuwają się Maciej oraz Klara i to na nich tak naprawdę się skupiamy. On – redaktor pewnej gazety chcący stworzyć wielką powieść. Jest człowiekiem spokojnym i uległym, nie lubi się kłócić i popadać w konflikty z innymi. Ze spokojem przyjmuje to, co się dzieje i nie zgłasza sprzeciwu nawet wtedy, gdy ewidentnie nie ma na coś ochoty. Ona – kobieta wychowująca córkę i siedząca przez to w domu. Ma temperament i można powiedzieć, że to ona „nosi spodnie” w tej rodzinie. Wiemy o nich jeszcze więcej, ale nie chcę wszystkiego zdradzać, aby nie spoilerować. Czy są to źle stworzone i niewyraziste postacie? Bynajmniej.

Ludzie czepiają się także tego, że bohaterzy czasem postępują nieracjonalnie. Moim zdaniem można to uzasadnić przede wszystkim tym, iż Maciej popada w obłęd, a przecież szalone osoby nie postępują racjonalnie. Mamy okazję poznać targające nim obawy i przemyślenia. W sumie jego myśli nie są aż tak bardzo odrealnione. Po tym czego się dowiedział, podejrzewam, że każdy mógłby nad pewnymi kwestiami się zastanawiać.

Pierwszy raz zdarza się, iż mam problem z tytułem książki. Otóż z definicji słowo „mainstream” odnosi się do czegoś, co jest obecnie aktualne i na topie, co jest dostępne dla szerokiego grona ludzi i co jest akceptowane masowo. I w sumie nie wiem, jak mam to odnieść do treści dzieła. No chyba że Miroslav Pech chciał pokazać, że problemy, o których pisze, są aktualne i trzeba wreszcie coś z nimi zrobić.

Horror ekstremalny to podgatunek pozwalający pisarzom na wszystko. Generalnie bohaterzy są poddawani najbrutalniejszym rzeczom. Miroslav Pech też to zrobił. Nie oszczędził ani postaci, które wykreował, ani czytelników, którym zaserwował (podczas brutalnych momentów) dość szczegółowe opisy. Chciałem i wymiotować, i rzucić utwór w kąt, i podać wydawnictwo do sądu za maltretowanie czytelników… To było rzeczywiście coś ekstremalnego i bardzo przerażającego, co mogą czytać tylko osoby mające co najmniej 18 lat. A jestem przekonany, że niejednego dwudziesto- bądź trzydziestolatka Mainstream bardzo zszokowałby.

Mainstream nie dostarcza wyłącznie rozrywki. W sumie to nie wiem, czy o rozrywce można mówić wtedy, gdy bohaterzy są maltretowani (i fizycznie, i psychicznie). Wydaje mi się, że autor chciał pokazać skutki występowania deficytu w rodzinie. Ponadto ukazany został problem uprzedmiotowienia ciała. Poza tym ukazano też, że przeszłość zawsze o sobie przypomni i nie da się przed nią uciec.

Jestem zadowolony z sięgnięcia po tę książkę. Dostarczyła mi ona bardzo mocnych wrażeń i przeraziła do szpiku kości. Brutalne rzeczy dzieją się od około 120 strony. Wydawnictwo zachowało się bardzo odważnie, ponieważ tego typu literatura raczej popularna w Polsce nie jest. Ponadto niektórzy czytelnicy mogą zrazić się specyficznym stylem autora. 

Jeśli chcesz przeczytać coś szokującego (i jesteś pełnoletni) to koniecznie zapoznaj się z Mainstreamem.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Stara Szkoła.

Tytuł: Mainstream
Tytuł oryginału: Mainstream
Autor: Miroslav Pech
Wydawnictwo: Stara Szkoła
Przekład: Mirosław Śmigielski
Korekta: Dagamara Ślęk-Paw
Projekt okładki: Radosław Bączkowski
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 172
Data wydania: 10.04.2018
ISBN: 978-83-66013-02-5


¹Źródło: okładka książki.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788366013025″]

%d bloggers like this: