Recenzja

RECENZJA | „Lilith” Mateusz Piotrowski

Lilith to tomik poezji, w którym narrator obnaża się, pokazując swoje niezbyt przyjemne życie, i próbuje pokazać nam, ludziom XXI wieku, że nie powinniśmy żyć tak, jak teraz żyjemy.

Lubię poezję, ponieważ używając małej liczby słów, można wiele powiedzieć. Współczesne wiersze są mi szczególnie bliskie przede wszystkim dlatego, że często mówią o tym, co mnie otacza. Czy jednak warto sięgnąć po ten tomik?

Tytułowa Lilith to mistyczna kobieta uważana za pierwszą żonę biblijnego Adama, demona i femme fatale.

Pierwszy raz spotkałem się z tomikiem składającym się z osiemdziesięciu czterech wierszy. Generalnie ucieszyłbym się z tego, gdyby nie to, że Lilith uważam za średnio dobre dzieło.

Styl Mateusza Piotrowskiego jest na pewno wulgarny. Nierzadko pojawiają się przekleństwa. O ile ich część ma swoje uzasadnienie (podkreślają emocje podmiotu, wprowadzają odpowiedni klimat), o tyle niektóre zostały użyte bezsensownie i spokojnie można by zamienić je jakimś bardziej wysublimowanym słowem czy wyrażeniem. Często autor używał ciekawych środków artystycznych, ale momentami wiersze były bardzo proste (jeśli chodzi o język) i zbyt dosłowne. Niekiedy odnosiłem wrażenie, że jakieś zdanie zostało przypadkowo podzielone “enterami”, aby formą przypominało wiersz. Jako iż utwór porusza współczesne tematy, autor posługuje się współczesnym słownictwem. Spodobało mi się, że w większości tekstów zrezygnowano ze znaków przestankowych, co czytelnikowi daje możliwość dowolnego odczytania i tym samym Mateusz Piotrowski nie narzuca interpretacji. Na plus jest również umiejętne operowanie ironią.

Podobało mi się czterdzieści wierszy, ale wyróżnić chcę tylko parę. Pozostałe były albo zbyt dosłowne, albo po prostu słabe (no chyba że ich nie zrozumiałem). Spokojnie można by je wyrzucić. Wtedy tomik na pewno o wiele więcej by zyskał. Tekst Wybór jest tylko iluzją to bardzo dobry przykład ukazania trwającego w XXI wieku wyścigu szczurów przede wszystkim za pracą mającą dać pozorne szczęście. Ludzie żyją w biegu i nie doceniają chwil, szczegółów, natury… Przestrzeń literacka podobała mi się, ponieważ ocieka sarkazmem, a poza tym jako jedyna wywołała na mojej twarzy delikatny uśmiech. Z kolei Niewygodne buty doceniam za niedosłowność oraz zbudowanie całego wiersza na metaforze. 

Lilith ocieka emocjami. Narrator – dorosły mężczyzna, którego życie obfituje przede wszystkim w negatywne wydarzenia. Opowiada o kobietach wywracających jego życie do góry nogami. Ból, cierpienie, smutek, ciągłe rozstania, brak stałej miłości.

Jeżeli wydam ten tom
i dostanę pierwsze honorarium
chciałbym aby wystarczyło
na szklankę Jamesona
i kilka papierosów

Książka Mateusza Piotrowskiego to miszmasz tekstów traktujących najprawdopodobniej o życiu autora. Wylewa na papier emocje, dzieli się radami dotyczącymi tego jak żyć. Tomik jest nierówny pod względem jakościowym – świetne wiersze są obok tych słabych, które raczej powinny chować się gdzieś w szufladach. Po lekturze w mojej głowie nastał chaos, ponieważ z jednej strony doceniam poetę za te kilkadziesiąt dobrych tekstów i parę perełek, zaś z drugiej jestem niezadowolony z tego, że nie dokonano selekcji wierszy i postanowiono umieścić też te gorsze.

Tytuł: Lilith
Autor: Mateusz Piotrowski
Wydawnictwo: Liberum Verbum
Korekta: Liberum Verbum
Projekt okładki: Zbigniew Zebar
Grafika na okładce: Natalia Rodak
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 104
Data wydania: 10.04.2018
ISBN: 978-83-945935-7-5

[buybox-widget category=”book” ean=”9788394593575″]

%d bloggers like this: