RECENZJA | „Kłamczucha” E. Lockhart

Kłamczucha to książka specyficzna, dobrze napisana, ale jakoś bardzo niezachwycająca.

E. Lockhart – amerykańska pisarka, autorka powieści o tematyce młodzieżowej. Uzyskała doktorat z literatury angielskiej na Uniwersytecie Columbia i wykładała kompozycję, literaturę i kreatywne pisanie na Columbia, Barnard i NYU. Gościnne prowadziła też wykłady na temat pisania dla dzieci. Wyróżniona w konkursach Printz Award, National Book Award, Cybils Award. Jej książki zostały przetłumaczone na 10 języków¹.

Sięgnąłem po tę nowość, ponieważ chciałem przeczytać coś lekkiego. Poza tym książkę poleca Olga z Wielkiego Buka, a wiem, że ona zna się na literaturze kryminalno-thrillerowej, więc przeczuwałem, że Kłamczucha będzie czymś dobrym. Czy rzeczywiście tak się stało?

Jule West Williams to dziewczyna, która w swoim życiu trochę przeszła. W wyniku pewnych wydarzeń poznaje Imogen Sokoloff. Bardzo szybko znajdują wspólny język i zaprzyjaźniają się. Jednak potem dzieją się rzeczy, które wywracają życie Jule do góry nogami.

Jest to dzieło oryginalne. Nie spotkałem się jeszcze z czymś, co zaczynałoby się końcem historii. Ciekawe było to, że najpierw dowiadywałem się o pewnym zdarzeniu, a dopiero później o jego przyczynach. Wiem, że niektóre osoby nie lubią czegoś takiego, dlatego to nie jest powieść dla wszystkich. Mnie się to spodobało być może wyłącznie dlatego, że pierwszy raz miałem do czynienia z taką formą.

Ze względu na to, że najważniejsze postacie dzieła są osobami młodymi, język jest prosty i potoczny. Ponadto Kłamczucha to książka należąca do literatury młodzieżowej, tak że trafiać ma do osób w wieku od 10 do 19 lat. Sprawia to, że czyta się ją szybko i przyjemnie. Nie jest to ambitne dzieło (w sensie: nie zmusza do głębszych refleksji, nie pozostaje w czytelniku na dłużej, nic nie zmienia w życiu czytającego).

Fabuła jest prosta. Nie wyróżnia się jakoś na tle innych powieści młodzieżowych. Nie trzeba nawet jakoś bardzo się skupiać podczas lektury. To czytadło idealnie nada się na jakieś zastoje czytelnicze albo podczas podróży pociągiem czy autobusem. Nie było momentu, w którym zostałbym zaskoczony. Mniej więcej w połowie domyśliłem się trochę zakończenia i o wiele się nie pomyliłem.

Zakończenie miało być zaskoczeniem, efektem „wow”, ale czegoś takie nie było. Jest dobre, trochę tajemnicze, ale… to tyle.

Autorka pokazała, że ludziom nie można ufać. Każda informacja, która do nas dotrze może być kłamstwem. Każda nowo spotkana osoba może być kimś zupełnie innym. Każde miłe słówko może mieć inne znaczenie. Granica między kłamstwem a prawdą jest bardzo cienka. Gdy się ją raz przekroczy, trudno będzie się powstrzymać, aby więcej tego nie robić.

Jule West Williams została dobrze wykreowana. To osoba o duszy wojownika, która ma przenikliwy umysł. Jest inteligentna i w sytuacjach kryzysowych potrafi szybko działać. Raczej nazwałbym ją negatywną postacią. Na pewno mogłaby istnieć naprawdę.

Wiele osób uważa tę powieść za kryminał czy thriller psychologiczny. Moim zdaniem nie można tak zaklasyfikować Kłamczuchę. Racja, pojawiają się momenty trzymające w napięciu czy wzbudzające dreszcz emocji, aczkolwiek to za mało, aby książka stała się kryminałem czy thrillerem z krwi i kości. To powieść młodzieżowa z domieszką tych obu gatunków.

Kłamczucha podobała mi się, ale nie uważam jej za coś wybitnego. Ot, takie czytadło idealnie nadające się na jeden wieczór. Najbardziej jestem zachwycony formą (tym, że od końca poznajemy historię). Oczywiście jeśli ktoś chce może zacząć od początku czytać. Nic nie stoi na przeszkodzie.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Taniej Książce.

Tytuł: Kłamczucha
Tytuł oryginału: Genuine Fraud
Autor: E. Lockhart
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Przekład: Agnieszka Brodzik
Korekta: Małgorzata Kryszkowska
Projekt okładki: Christine Blackburne
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 315
Data wydania: 31.01.2018
ISBN: 978-83-7976-839-4


¹ Źródło – Lubimy Czytać.

Jedna myśl do “RECENZJA | „Kłamczucha” E. Lockhart”

  1. Powiem szczerze że miałam chrapkę na te książkę jednak po Twojej recenzji i recenzji Moniki Pieniak chyba sobie ją daruję. To nie jest pierwsza powieść autorki zatem im dalej w las tym powinna być ona lepsza.Piszesz ze nie jest wybitna wręcz przeciętna za co Ci niezmiernie dziękuję gdyż oszczędzę sobie zachodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *