Artykuł

Na co komu lektury szkolne?

Po co czytać lektury szkolne? Dlaczego są one tak nudne? Czy skoro uwielbiam sięgać po beletrystykę, to muszę je czytać? W dzisiejszym wpisie postaram odpowiedzieć się między innymi na te pytania.

Po co one są?

Często słyszę bądź widzę narzekania w stylu: „Po co mi te lektury?”, „Nie mogli dać czegoś ciekawszego? Na przykład Harry’ego Pottera czy Igrzyska Śmierci” albo „Czemu tego jest tak dużo?”. Od razu chcę zaznaczyć, że filologiem nie jestem, a wpis ten opiera się wyłącznie na moich obserwacjach, doświadczeniach oraz przemyśleniach. Lektury raczej nie mają sprawić, że przeniesiesz się do innego świata i z dużym zainteresowaniem będziesz go przemierzał razem z bohaterami. One są po to, aby przybliżyć daną epokę literacką, pokazać na przykład jak w literaturze wyglądał dany nurt albo jak wyglądała rzeczywistość w latach 20. XX wieku. Ponadto dzięki nim ma się do czynienia z „lepszym” językiem, tzn. nie tym prostym, który spotkać można na co dzień czy w młodzieżówkach, ale tym pełnym trudniejszych wyrazów czy idealnie rozbudowanych zdań, które polonistów doprowadzają niemalże do orgazmów. Obcowanie z nim poszerza wiedzę, przyczynia się do elokwencji oraz może pomóc przyszłym pisarzom podczas tworzenia powieści, która wszystkimi zawładnie i od razu stanie się bestsellerem (oczywiście w ich mniemaniu). Moim zdaniem po to są lektury, ale oczywiście mogę się mylić i być może tak naprawdę MEN wybrał je po to, aby zirytować młodzież i część z nich „usadzić”.

Czytać czy nie czytać? – oto jest pytanie

Na to pytanie każdy powinien odpowiedź sam. No bo to sprawa Kowalskiego czy on dostanie jedynkę, czy piątkę, a nie Malinowskiej, nieprawdaż? Na pewno nie można z góry zakładać, że dana książka będzie zła i nudna, bo znalazła się w spisie lektur. Warto wcześniej poczytać o niej opinie w Internecie (np. na Lubimy Czytać) czy przeczytać rozdział albo dwa i wtedy zdecydować. Odrzucanie na wstępie jest bardzo krzywdzące dla literatury. Dlatego uważam, że najgorszym co można zrobić książce, jest umieszczenie jej w kanonie lektur. Być może więcej osób będzie o niej słyszało, ale zapewne mniej po nią sięgnie.

Sposoby na ich czytanie

Używam najprostszego sposobu, jaki istnieje. Po prostu siadam i czytam (nie tylko w domu, lecz także w autobusie). Ale, ale! Nie bójcie się, że zostawię Was samych z tym jakże poważnym i trudnym problemem. Znam sposoby na przebrnięcie przez Lalkę, Chłopów czy Dziady. Oto one:

  • Czytaj, jednocześnie słuchając audiobooka ustawionego tak, aby działał dwukrotnie szybciej. Dostosuj czytanie do tego tempa. Dzięki temu szybciej przebrniesz przez opasłe tomiszcza;
  • Graj na komputerze, jedź samochodem czy sprzątaj i włącz sobie audiobooka. Podświadomie będziesz magazynował informacje, które usłyszysz. Znam osoby, które stosują tę metodę i dzięki temu mają dobre oceny ze sprawdzianów, a przede wszystkim wiedzą, o czym dany utwór opowiada;
  • Nawet gdy książka jest krótka, nie czytaj jej dzień przed testem. Może zdarzyć się tak, że będzie ona bardzo nudna, przez co jej nie dokończysz. Albo będzie ciekawa, ale zmorzy Cię sen. Ja miałem tak podczas lektury Makbeta. Zacząłem ją czytać wieczorem, ale chciało mi się bardzo spać, więc musiałem wcześniej wstać, żeby dokończyć;
  • Przeczytaj rozdział, a potem sięgnij po streszczenie. Dzięki temu zapamiętasz o wiele bardziej i uporządkujesz sobie informacje. Szczególnie przydatne jest to w przypadku grubych powieści mających sporą liczbę bohaterów;

Najważniejsze jest jednak to, aby pozytywnie podchodzić do książek. Nie nastawiaj się, że skoro to lektura to będzie nudna. Nie raz możesz się zaskoczyć.

Moje ulubione szkolne lektury

W podstawówce: „Lew, czarownica i stara szafa”, „Dzieci z Bullerbyn”.
W gimnazjum: „Balladyna”, „Skąpiec”, „Dziady cz. II”, „Morderstwo w Orient Expressie”.
W liceum: „Mistrz i Małgorzata”, „Zdążyć przed Panem Bogiem”, opowiadania Tadeusza Borowskiego, „Król Edyp”, „Makbet”, „Moralność Pani Dulskiej”.

Streszczenia – używać czy wręcz przeciwnie?

Moim zdaniem warto korzystać ze streszczeń po przeczytaniu książki, ponieważ pomaga to przypomnieć sobie mniej ważnych bohaterów oraz uporządkować wydarzenia. Streszczenia też przydają się przed maturą, gdy nie pamięta się dokładnie, co działo się w dziele z pierwszej klasy, a nie ma czasu, żeby jeszcze raz go przeczytać. Natomiast sięganie po streszczenia od razu, zakładając, że utwór i tak będzie nudny, jest głupie. Ale oczywiście używać ich można, jest to pewnego rodzaju pomoc naukowa i na pewno niejedną osobę na maturze już uratowała. Polecam tę stronę: https://klp.pl/.

Nie musisz czytać lektur!!!

Czasem odnoszę wrażenie, że osoby lubiące dla przyjemności spędzać wieczory z książkami myślą, że mają obowiązek czytania wszystkich lektur, bo przecież lubią czytać. Nie, to tak nie działa! Tak naprawdę każdy uczeń ma obowiązek przeczytać powieści ze spisu lektur. Najczęściej robią to osoby, które na co dzień czytają. Pamiętaj, jeśli nie przeczytasz lektury, to nic się nie stanie. Nie czyni to z Ciebie gorszego czytelnika.

 

Które lektury najbardziej Ci się podobały? Uważasz, że warto je czytać?

%d bloggers like this: