Recenzja

RECENZJA | „Zbrodnia nad urwiskiem” Marta Matyszczak

Marta Matyszczak – chorzowianka z urodzenia, dziennikarka z wykształcenia, pasjonatka kryminałów z wyboru. Prowadzi Kawiarenkę Kryminalną. Uczestniczka warsztatów literackich podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu oraz Festiwalu Conrada w Krakowie. Adeptka kursu scenariopisarskiego w Warszawskiej Szkole Filmowej. Autorka scenariuszy kryminalnych fars teatralnych. Kocha psy i podróże.*

Podobał mi się tom pierwszy, dlatego sięgnąłem po kolejny, coby umilić i rozjaśnić niejeden jesienny dzień.

Szymon wraz z Guciem w sprawach zawodowych wybierają się do Irlandii. Ich zadaniem jest znaleźć Katarzynę Walasek, o którą martwi się dziadek. Udaje odnaleźć się jej ciało. W znalezieniu mordercy nie pomagają na pewno mieszkańcy Kelly’s Bed&Breakfast, gdzie pracowała Katarzyna oraz służby, które wolą sobie popić. Czy Solańskiemu i jego psiakowi uda się rozwiązać zagadkę?

W Irlandii byłem dwukrotnie, dlatego wydaje mi się, iż mogę powiedzieć, że autorce udało się oddać irlandzki klimat. Wszędobylski deszcz, niskie temperatury, otaczająca ludzi zieloność,  mnóstwo pubów… Mniej więcej tak wygląda ten kraj. Pomimo tego ma on swój urok i jest się czym zachwycać. I na spokojnej wyspie Inishmore dochodzi do makabrycznych wydarzeń. Gdzieś już to słyszałeś, nie?

Tymczasem nazwijcie mnie Paulo Coelho, ale byłem zdania, że nie można się przejmować tym, co ludzie o nas mówią, bo ludzi jest na świecie jakieś siedem miliardów i każdy papla co innego.

Autorka posługuje się lekkim i prostym językiem, dzięki czemu utwór czyta się szybko i przyjemnie. Akcja biegnie spokojnym rytmem, jedynie momentami delikatnie przyspiesza.

Ani wątki kryminalne, ani obyczajowe nie przeważają, ale z bólem muszę przyznać, że te drugie są o ciekawsze. Humoru jakoś dużo nie ma. Wprowadza go Gucio, który wtyka nos tam, gdzie nie trzeba oraz dzieli się swoimi spostrzeżeniami na różne tematy. Róża niekiedy swoimi uwagami czy przemyśleniami także potrafi sprawić, że kącik ust delikatnie uniesie się do góry. Raczej czasem delikatnie się uśmiechałem niż śmiałem do rozpuku.

Bardzo interesującym urozmaiceniem było wprowadzenie wątków związanych z przeszłością. Czytelnik ma okazję czytać listy, które pokazują losy pracodawcy Szymona oraz jego brata. Z pozoru niemające nic wspólnego z fabułą, okazują się czymś, co pomaga rozwikłać zagadkę.

Zbrodnia nad urwiskiem to nietypowy kryminał, także osoby oczekujące trzymającej w napięciu akcji, wielu trupów, mnóstwa krwi itp. lepiej niech omijają tę pozycję. To przede wszystkim powieść dla tych, co chcą przeczytać coś lekkiego, co ma poprawić im wieczór.

Moim zdaniem wprowadzenie Róży do książki było trochę naciągane. Nie wierzę w przypadki. „Dziwnym trafem” Solański wybrał akurat to zlecenie, które akurat zmusiło go do wyruszenia na wyspę Inishmore. Pomimo tego utwór podobał mi się i uważam, że warto po niego sięgnąć.

Podsumowując, książkę polecam tylko i wyłącznie tym, którzy poznali już tom pierwszy i są ciekawi dalszych losów Szymona, Róży oraz Gucia.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

Tytuł: Zbrodnia nad urwiskiem
Autor: Marta Matyszczak
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Seria: Kryminał pod psem
Korekta: Bogusława Otfinowska
Projekt okładki: Ilona Gostyńska-Rymkiewicz
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 294
Data wydania: 13.09.2017
ISBN: 9788327156969

[buybox-widget category=”book” ean=”9788327156969″]


* Źródło – skrzydło książki.

%d bloggers like this: