Królowa Śniegu oraz Alicja w Krainie Czarów – opowieści skierowane przede wszystkim do dzieci. Wydawnictwo [ze słownikiem] przełożyło je na język niemiecki, dodało parę słowników i tym samym uczyniło świetnymi książkami do nauki tego języka. Czy jednak faktycznie można się z nich czegoś nauczyć?

Treść tych historii wszyscy raczej znają, ale na wszelki wypadek pokrótce je przybliżę (mogą zawierać spoilery).

Królowa Śniegu:

Pewien czarodziej stworzył zwierciadło. Sprawiało ono, że świat w nim widziany pozbawiony był dobra, natomiast uwydatniało się zło. Rozbito je, ale niektóre kawałki krążyły po świecie i gdy komuś się one wbiły w oko, to osoba ta stawała się zła. Spotkało to Kaya. Chłopiec ten był dobry i uczynny, natomiast zmienił się osobę niesympatyczną. Pewnego dnia zniknął. Jego przyjaciółka, Gerda, wyruszyła w podróż, aby go znaleźć. Po drodze miała różne przygody. Jako iż to baśń, zakończenia można się domyślić.

Alicja w Krainie Czarów:

Historia opowiada o Alicji, która pewnego dnia goniła Białego Królika, przez co trafiła do tunelu. Potem trafiła do Krainy Czarów, a tak przeżywała różne przygody.

Oba utwory składają się z dwóch słowników – ten znajdujący się na początku przedstawia najczęściej występujące słowa, zaś ten będący na końcu – wszystkie słowa z danego utworu. Ponadto na każdej stronie znajdują się przetłumaczone słowa bądź wyrażenia, które wydawnictwo uznało za najtrudniejsze. Moim zdaniem dobór ich nie jest najlepszy, bo zdarzało się, że słownictwo, którego nie znałem, nie było przetłumaczone i musiałem szukać go na końcu powieści. Ponadto irytowało mnie to, że są one ułożone w kolejności alfabetycznej. Przez co znalezienie danego słówka zajmuje kilkanaście cennych sekund.

Muszę przyznać, że dzięki czytaniu tych książek nauczyłem się paru słów czy wyrażeń. To także dobra okazja do podszkolenia się w czasie przeszłym Präteritum – to on najczęściej używany jest w opowiadaniach czy bajkach. Najważniejsza była jednak dla mnie przyjemność z czytania. Lubię język niemiecki i od zawsze marzyłem o tym, aby przeczytać coś w oryginale. Obawiałem się jednak, że czytanie nie sprawiałoby mi wtedy radości, ponieważ musiałbym co chwilę sięgać po słownik i wertować go. Wydawnictwo [ze słownikiem] urzeczywistniło moje marzenia! Poza tym duży font ułatwia szybsze czytanie.

Dzieła w oryginalnym języku bardzo często są drogie. Natomiast Die Schneekönigin możecie mieć już za 19 złotych, a Alice’s Abenteuer im Wunderland – 29.

Jestem usatysfakcjonowany tym, że sięgnąłem po te pozycje. Dostarczyły mi one mnóstwo frajdy, ale były także sposobem na naukę. Mam nadzieję, że zostaną wydane inne książki po niemiecku.

Wydawnictwo ma w swojej ofercie także książki w językach: angielskim, hiszpańskim i francuskim. Poza tym na ich stronie można fragment przeczytać i tym samym zobaczyć, czy będzie to dla danej osoby odpowiednia forma nauki języka.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu [ze słownikiem].