WYWIAD | Przemysław Piotrowski

Przemysław Piotrowski – zielonogórzanin, rocznik ’82. Były dziennikarz sportowy, a potem śledczy w „Gazecie Lubuskiej”. Absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego, studiujący również w Hiszpanii i USA. Kocha podróże i nowe wyzwania. Pasjonat sportu, geografii i historii. Wychowywany na Stephenie Kingu, Grahamie Mastertonie, Connie Igguldenie i Bernardzie Cornwellu. Kod Himmlera to jego pierwsza powieść.*

1. W książce Kod Himmlera jest dużo historii. Skąd się wzięło Twoje zafascynowanie nią? Którą epokę lubisz najbardziej?

Historią interesuję się od kiedy pamiętam, a II wojna światowa jest jednym z jej najciekawszych okresów. A z racji tego, że wciąż wiele tematów jest niedopowiedzianych, można snuć różne teorie, także te spiskowe. Stąd pomysł na Kod Himmlera, który łączy w sobie wiele faktów z nutką fantazji. Natomiast najbardziej lubię epokę starożytną, zwłaszcza Rzym. Niestety, nie czuję się na siłach, aby napisać książkę, której fabuła miałaby miejsce w tamtych czasach, bo posiadam za małą wiedzę. Nie potrafiłbym oddać tamtego klimatu, architektury, strojów itp. Ktoś, kto bierze się za takie powieści, musi być ekspertem.

2. Czy pisanie brutalnych książek jest łatwe? Śnią Ci się potem te wszystkie sceny?

Pisanie jako takie nie jest proste. Natomiast krwiste kawałki tworzy się chyba nawet łatwiej, bo w grę zaczynają wchodzić emocje. Chyba każdy pisarz powie, że woli właśnie takie fragmenty niż na przykład skomplikowane opisy architektoniczne czy powolne budowanie psychologicznego modelu danej postaci. Co do scen to nie, nie śnią mi się. Nie ja je wymyśliłem, bo ludzkość od dawien dawna prześciga się w pomysłach, mających na celu unicestwienie drugiego człowieka. Moje naturalistyczne opisy pewnych zbrodni to zaledwie kropla w morzu okrucieństwa, które dzieje się na świecie. Wystarczy obejrzeć propagandowe filmy ISIS.

3. Którzy pisarze są dla Ciebie autorytetem? Wzorujesz się na nich?

Nie wzoruję się na nikim. Staram się wypracować własny styl. Czytam książki wielu różnych autorów, a ostatnio bardzo podeszli mi francuscy Maxime Chattam i Jean-Christophe Grange. Potrafią stworzyć mroczny klimat jak nikt inny. Co do Stephena Kinga, Grahama Mastertona czy innych mistrzów horroru, to nie będę się specjalnie rozwijał. Na nich się wychowałem i choć dziś niektóre ich powieści bardziej mnie śmieszą niż straszą, to jednak sentyment pozostał i być może nawet nieświadomie staram się czasem nawiązać do ich stylu.

4. Ile czasu poświęcasz na research? Jest on dla Ciebie ważny?

Czasem więcej niż na samo pisanie. Dla mnie porządny research jest bardzo ważny. Zdarzało się, że poświęcałem kilkadziesiąt godzin na szukanie tekstów, zdjęć czy filmów źródłowych, aby napisać jedną czy dwie strony. W przypadku każdej z moich dotychczasowych książek musiałem sporo pogrzebać, zwłaszcza ostatniej, której tematyka dotyka islamu przez co na starcie jest zakwalifikowana jako mocno kontrowersyjna, a ponieważ dotyczy religii, którą wyznaje ponad dwa miliardy ludzi na świecie, nie mogłem pozwolić sobie na popełnienie najmniejszego błędu. Musiałem przeczytać Koran, Sunnę, mnóstwo tekstów źródłowych i opracowań, ale miałem też ułatwione zadanie, bo kiedyś miałem bezpośredni kontakt z wieloma muzułmanami, także tymi o radykalnych poglądach. Dzięki temu, że mieszkałem z nimi pod jednym dachem, mogłem poznać ich zwyczaje, sposób modłów, myślenia i podejścia do świata oraz do zachodniej cywilizacji, przedyskutowałem z nimi setki godzin na temat religii, kultury, polityki. I dodam, że takie dysputy nie zawsze kończyły się spokojnie. W każdym razie gdybym nie dopilnował solidnego researchu, mógłbym w prosty sposób urazić muzułmanów wypisując głupoty na temat ich religii czy zniekształcając jej ideologiczny przekaz. Ale napisałem prawdę, tylko prawdę. Ostatnio dostaję zresztą wiele listów od ludzi, którzy są po lekturze Radykalnych. Terror, którzy dowiedzieli się na temat islamu rzeczy o jakich nie mieli pojęcia, ale także od na przykład zawodowych żołnierzy czy komandosów, którzy często sami byli w ogniu akcji. Wszyscy podkreślają maksymalny realizm Radykalnych i to dla mnie największa nagroda, dzięki temu wiem, że moje wysiłki nie idą na marne.

5. Dlaczego porzuciłeś dziennikarstwo?

Nie będę owijał w bawełnę. Głównie chodziło o pieniądze. Po odejściu z redakcji pracowałem jeszcze jakiś czas w klubie sportowym – mistrzu Polski w koszykówce Stelmecie Zielona Góra, ale tam też z kasą nie było tak różowo. Chciałem dobrze zarabiać, a przy tym mieć czas, aby tworzyć, dlatego wybrałem inną drogę i dziś pracuję za granicą w systemie rotacyjnym. Dzięki temu mam dużo czasu wolnego, który mogę poświęcić na moje pasje, w tym oczywiście pisanie.

6. W Kodzie Himmlera widać Twoją fascynację sportem. Któremu klubowi kibicujesz najbardziej?

Rzeczywiście uwielbiam sport, tak uprawiać jak oglądać. Sam gram w piłkę nożną, koszykówkę, tenisa, chodzę na siłownię. Większość czasu w redakcji spędziłem w dziale sportowym, dzięki czemu mogłem pojeździć po stadionach w całej Europie. A klub? Od zawsze kibicuję Realowi Madryt. Pamiętam, że kiedyś jako młody dziennikarz miałem okazję porozmawiać z gwiazdami tego zespołu. To było wielkie przeżycie.

7. Dlaczego zająłeś się pisaniem thrillerów? Czytasz powieści z tego gatunku na co dzień?

Ten gatunek jest mi najbliższy. Uważam, że najbardziej przeraża to, co prawdziwe, co czai się za rogiem, co może przytrafić się każdemu z nas, a nie wyimaginowane duchy, wampiry czy jakieś bliżej nieokreślone demoniczne siły. Oczywiście lubię wodzić Czytelnika za nos i czasem posługuję się pewnymi mrocznymi dodatkami, ale w ogólnym rozrachunku zawsze wychodzi racjonalnie. Na maksymalny realizm postawiłem natomiast w Radykalnych i wielu Czytelników powtarza, że to moja najstraszniejsza książka – bo najbardziej prawdopodobna i tym samym tak przerażająca.

8. Jak to się stało, że studiowałeś w Hiszpanii i USA?

Od zawsze sporo jeździłem. Wcześniej pracowałem i mieszkałem w Irlandii, Anglii, Francji. Do Hiszpanii trafiłem dzięki programowi wymiany uniwersyteckiej Erasmus. Miałem być pół roku, a zostałem lat kilka. Stamtąd zaś wyjechałem do USA, gdzie spędziłem pół roku na uniwerku w Południowej Karolinie, a potem jeszcze rok popracowałem w Nowym Jorku.

9. Twoje książki zyskały wiele pozytywnych recenzji. Niestety pojawiają się także te negatywne. Jak reagujesz na krytykę? Przyjmujesz na klatę czy odrzucasz?

Potrafię przyjąć krytykę, oby była ona konstruktywna. Chyba najwięcej negatywnych opinii przytrafiło się przy debiucie, czyli Kodzie Himmlera. W wielu kwestiach mogę się zgodzić, bo patrząc z perspektywy czasu, wiem , że popełniłem kilka błędów i dziś na pewno napisałbym pewne kwestie nieco inaczej, zwłaszcza popracowałbym nad postaciami. Ale to był debiut, a tu zawsze jest jakiś margines błędu. Jeśli chodzi o Drogę do piekła czy Radykalni. Terror, to głosów krytyki praktycznie nie ma, a ta ostatnia zbiera absolutnie najwyższe recenzje we wszystkich rankingach. Oczywiście zdarzyło się kilku opętanych poprawnością polityczną szaleńców, którzy nawet nie czytając książki, wyzywali mnie od rasistów, nazistów, a nawet hitlerowców, ale takimi głosami się nie przejmuję, bo to ignoranci, którzy nie wiedzą co mówią. Ci co przeczytali są zachwyceni i to mnie bardzo cieszy, daje kopa do dalszego pisania.

10. Średnio ile stron książki piszesz na dzień? Jak Twoja rodzina reaguje na to, że odcinasz się od rzeczywistości i zamykasz w książkowym świecie?

Różnie, ale staram się być systematyczny i przynajmniej jedną, dwie A4 w ciągu dnia. Jak mnie poniesie to potrafię i dziesięć, ale wtedy muszę mieć spokój i czas. A wiadomo, że jak ma się żonę i małe dziecko, to tego czasem brakuje. Ale w sumie narzekać nie mogę, bo pracuję rotacyjnie i gdy mam wolne to na maksa. Synka odwożę do przedszkola, żona idzie do pracy i mogę tworzyć. Nie piszę natomiast, gdy jestem w pracy. Wtedy co najwyżej myślę nad fabułą, a pomysły spisuję po powrocie.

11. Nad czym obecnie pracujesz? Możesz uchylić rąbka tajemnicy?

To żadna tajemnica. Kończę drugi tom Radykalnych i od stycznia zabieram się za trzeci.

12. Gdzie chciałbyś osiąść na starość?

Na południu Hiszpanii. Uwielbiam tamten klimat w każdym znaczeniu tego słowa, znam dobrze język, jedzenie przepyszne. Czego chcieć więcej? Ale jeszcze w wielu miejscach nie byłem, a mam zamiar się wybrać, to może jeszcze zmienię zdanie

13. Jakie jest Twoje największe marzenie?

Nierealne – strzelić decydującego gola dla Polski w Finale Mistrzostw Świata, najlepiej w dziewięćdziesiątej minucie 😉 Realne, móc żyć z pisania na wysokim poziomie.

14. Co jest najtrudniejsze w procesie wydawania książek?

Jej napisanie. Później autor powinien chwilę odpocząć i zabrać się za nową powieść, resztę zostawiając wydawnictwu. Oczywiście w naszych realiach rzadko tak to wygląda (wyjątkami są tacy pisarze jak Remigiusz Mróz czy Katarzyna Bonda), bo autor musi mocno angażować się w wiele rzeczy, w które normalnie nie powinien. Ale i tak najtrudniejsze jest skończenie ostatniego zdania. Potem już jakoś leci.

15. Dlaczego zdecydowałeś się wydawać swoje dzieła w Wydawnictwie Videograf?

Jako pierwsze odezwało się, gdy szukałem wydawcy po napisaniu Kodu Himmlera. I było konkretne. To zadecydowało i do tej pory działamy razem.

 

Sprawdź, gdzie kupisz książki najtaniej: Kod Himmlera, Droga do piekła, Radykalni. Terror.

Książki Przemysława Piotrowskiego

* Źródło – skrzydło książki Radykalni. Terror

Jedna myśl do “WYWIAD | Przemysław Piotrowski”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *