RECENZJA | „Drobinki nieśmiertelności” Jakub Ćwiek

Jakub Ćwiek – autor ponad dwudziestu książek, a także licznych opowiadań, artykułów publicystycznych i scenariuszy. Najbardziej znany ze stworzenia uniwersum Kłamcy, rozwija też światy, w których prym wiodą Chłopcy i Dreszcz. Zapuszcza się również na zupełnie inne terytoria, czego efektem jest między innymi reportaż Przez stany POPświadomości.*

Zainteresowałem się tą pozycją, ponieważ chciałem zobaczyć inną twarz Ćwieka. Znany jest on z fantastyki, a Drobinki nieśmiertelności to coś innego. Po przeczytaniu mam jeden wniosek – sięgnę po wszystko, co wyjdzie spod pióra Kuby Ćwieka.

To zbiór opowiadań powstałych pod wpływem inspiracji, którą autor znalazł daleko za Oceanem, bo w Stanach Zjednoczonych. Czasem była nią krótka rozmowa, a niekiedy pewna drobnostka, na którą raczej nie zwraca się uwagi.

Najbardziej urzekło mnie to, że każde opowiadanie różni się od siebie (a napisał to jeden człowiek) –  są różne postacie, wydarzenia i miejsca. Łączy je tylko Ameryka. Autorowi z łatwością przychodzi wcielenie się w bohaterów i dostosowywanie stylu wypowiedzi do ich charakteru. Książka została napisana prostym i lekkim językiem, dzięki czemu bardzo szybko się ją czyta. Idealnie nada się ona na podróż pociągiem.

Delektując się lekturą, poczułem klimat Stanów Zjednoczonych (a przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy tam nie byłem). Miałem wrażenie, że gdzieś w tle lecą biegacze (te roślinki przypominające krzaczki, które pod wpływem wiatru przemieszczają się po powierzchni ziemi). „Widziałem” kaktusy, przydrożne bary, które są dla mnie tak bardzo amerykańskie, kierowców tirów… Ćwiekowi udało się przenieść mnie do USA, za co bardzo dziękuję.

Najbardziej spodobało mi się tytułowe opowiadanie – Drobinki nieśmiertelności – które opowiada o historii schodów, które mają grać w filmie. Na początku wydawało mi się, że to błaha opowiastka, która nic nie wniesie do mojego życia. Wiecie, taka, którą czyta się i szybko o niej zapomina. Ale jest inaczej. Polubiłem także opowiadanie Dusza to szkarłatna mgła ze względu na to, że wyróżnia się ono formą oraz jest bardzo emocjonalne. Zbiór składa się z kilkunastu utworów, więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Uwielbiam gawędziarski styl Ćwieka, czyli snucie opowieści, która ma swobodny charakter. Autor posługuje się prostym, potocznym językiem. Można odnieść wrażenie, że tak jakby on rozmawia z czytelnikiem.

Autor udowadnia, że na dobrą sprawę wszystko może być inspiracją do napisania opowiadania czy powieści. Czasem wystarczy krótka rozmowa, słowo czy jakieś większe wydarzenie, aby mózg zaczął wymyślać ciekawą historię. Widać to w twórczości Kuby, gdyż wydaje on dość często przeróżne utwory.

Uważam, że to bardzo dobry zbiór opowiadań, ale nie wprawił mnie on w zachwyt, gdyż były dwa opowiadania, które mnie nużyły. Nie zgadzam się ze znajdującym się na okładce stwierdzeniem: Jakub Ćwiek w najwyższej formie!, gdyż napisał on lepsze książki. Utwór ten umilił mi wieczory, czasem wywołał różne emocje, ale to tyle. Na pewno przeczytam Przez stany POPświadomości.

Podsumowując, zbiór polecam przede wszystkim osobom, które są zafascynowane Ameryką i czytają wszystko, co jest z nią związane.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Tytuł: Drobinki nieśmiertelności
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Korekta: Justyna Yigitler
Okładka: Paweł Szczepanik
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 312
Data wydania: 13.09.2017
ISBN: 9788365836168


* Źródło – skrzydło książki.

2 myśli do „RECENZJA | „Drobinki nieśmiertelności” Jakub Ćwiek”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *